Pożądanie w tantrze

W poprzednim poście pisałam o tym jak czuję tantrę, tym razem chce zwrócić uwagę na niesamowicie ważny aspekt praktyki tantrycznej. Ostatnie kilka lat obserwacji i praktyki, dały mi podstawę do stwierdzenia, że wszechobecne i łatwo dostępne praktyki nazywane tantrycznymi przybierają często za główny cel spełnienie seksualne, wolność seksualną i nasycenie się przyjemnością w ramach odbywanych stosunków seksualnych. I nie ma w tym nic złego bo przecież ten obszar naszego życia już i tak zbyt długo był zagłuszany, sprowadzany do cienia, winy, wstydu i bólu ubranego w przekroczenia, zatem jego wyzwolenie jest niesamowicie ważne na ścieżce rozwoju. Ale czy wyzwolenie jest równoznaczne z uzdrowieniem… i o jakim uzdrowieniu tu mowa?

Moje osobiste doświadczenia sprowadzają się do pewnej tezy: Jeśli indywidualna praktyka nie jest wykonana dość sumiennie, to seksualna praktyka tantryczna może być przyczyną jeszcze większego pomieszania.

Obecne warunki życia pozwalają nam na wyzwalanie się ze struktur, programów, hierarchii. Wracamy do swojej natury, budzimy się, nie idziemy już ścieżkami naszych rodziców, po prostu w końcu czujemy. I to też pozwala nam sięgać głębiej do siebie. Duchowy biznes ma wiele do zaoferowania jest niczym  cukierek w kolorowym, świecącym opakowaniu, po którego schrupaniu nastawiam się na smakowanie ekstatycznej słodyczy. Oczywiście natura ludzka ma to do siebie, że lubimy kiedy jest miło, przyjemnie, lekko i radośnie. Indywidualna praktyka ma jednak wiele odcieni. Często skłania i usilnie zachęca aby zajrzeć w niewygodę – swoją osobiście wychowaną i pielęgnowaną. Często ten właśnie niewygodny kawałek mnie samej krzyczy – no zobacz to w końcu i przyznaj się sama przed sobą! Wszystkie moje mechanizmy mentalne, broniące się ego i zamykające się ciało nie chce zobaczyć, przyjąć i otworzyć się na doświadczanie tego co płynie z ciemnego, nieznanego tunelu egzystencjonalnego.

Mając tu na myśli indywidualną praktykę zachęcam do zapoznania się ze swoim osobistym pożądaniem. Jakie jest? (gęste, lekkie, kolorowe, ciężkie), czego pragnie? (chce posiadać, być w pełni, penetrować), skąd wypływa? (gdzie jest jego źródło to fizyczne w konkretnym obszarze ciała i to mentalne), jak działa na Twoje ciało? (powoduje że się spina, rozluźnia, drży). Usiądź wygodnie, zamknij oczy i kontempluj swoje pożądanie.

Możemy doświadczać pożądania i zagłębiać się w jego jakość w indywidualnej praktyce. Oczywiście dużo łatwiej wyzwolić pożądanie praktykując z partnerem, kiedy to bazujemy na polaryzacji. Kiedy jesteśmy już w partnerskim połączeniu, w tej absolutnej bliskości i intymności, pozwólmy sobie na doświadczanie pożądania inaczej. Pierwsza, absolutnie najważniejsza kwestia to – zwolnijcie najbardziej jak tylko potraficie. Wracajcie do tego powolnego doświadczania, kiedy tylko poczujecie, że zabiera Was chcące swojego spełnienia pożądanie. To się naprawdę nie znudzi, ale wymaga całkowitej uważności na każdym następującym po sobie milimetrze ciała, które bierze udział w tej niesamowitej przygodzie. Będąc w obecności i spowolnieniu łatwiej obserwować i jednocześnie doświadczać jakości pożądania i namiętności. Pozwalając sobie na kontemplowanie w bliskości z partnerem otwieramy się na nowe możliwości płynące z ciała. Pożądanie może przekształcić się w coś jeszcze bardziej przyjemnego, niż to co znane nam było do tej pory. Jeśli nauczymy się zarządzać pożądaniem, sprawić możemy, że jego znana i ostateczna forma (orgazm) przybierze zupełnie inną treść, dużo bardziej ekscytującą, uwalniającą całe ciało i pozwalającą na rozpuszczenie emocjonalnych i konceptualnych trudów.

Możemy inaczej, to jest pewne. Eksploruj, doświadczaj, obserwuj, kontempluj.

Mawia się, że jedną z pierwszych rzeczy, które Budda odkrył siedząc pod drzewem oświecenia, była rola pożądania i namiętności w ludzkim życiu, które jako rodzaj żądzy determinuje większość bolesnych doświadczeń. Pożądanie wyzwolone od egocentryzmu jest rodzajem inteligencji (…). Duchowa przemiana staje się możliwa, kiedy pożądanie uwalnia się od zwyczajnego egocentryzmu, by zwrócić się ku innym; buddyzm opisuje to jako praktykę bodhisattwy, który z zaangażowaniem dąży do przejrzystego zrozumienia i przynoszenia pożytku innym istotom. Motorem tej praktyki jest pożądanie przekształcone w przebudzoną serdeczność, spontaniczną otwartość i ciepło, które zmienia zwykły egocentryzm w wyzwolenie. Simmer-Brown J.  Gorący oddech Dakini.