Zapewne znany jest Ci znak nieskończoności (symbol leżącej ósemki, zaproponowany przez Johna Wallisa w 1655 r.). Wyobraź sobie podróż w stronę środka tego symbolu – punktu „0”. Poczuj ten punkt jako miejsce – pomiędzy czarnym, a białym, światłem, a cieniem, pustką, a pełnią, kobietą, a mężczyzną… Koncentrowanie uwagi na tym co pomiędzy kieruje w stronę doświadczania niedualnych obszarów egzystencji i samoistnie skłania do poszukiwania formy komunikacji pomiędzy wszystkim tym co przeciwstawne. Kontemplacja miejsca styku, tego z którego rodzi się wszelki podział, doprowadza do odczuwania jedności ze wszystkim. Kiedy już w pełni poczujesz smak tego miejsca, Twój konceptualny umysł z uporem próbować będzie łapać i zatrzymywać to doznanie, co rzecz jasna jest szalenie trudne. Z pokorą więc podróżuj do miejsca, które stanowi nadal tajemniczy Początek, Źródło, Prawdę.
Jak więc zobaczyć, poczuć to co było przed podziałem wszelkiej formy? Jedna z wielu prostych praktyk, która pozwala choć na chwilę uchwycić to poczucie polega na zatrzymaniu uważności pomiędzy wdechem ‘i’ wydechem. Obserwować możemy również grę umysłu i dać uwagę przerwie, która pojawia się pomiędzy dwiema następującymi po sobie myślami. Tutaj nie zadziała wysiłek umysłowy ukierunkowany na osiągnięcie celu. I to jest klucz! W praktykach tybetańskich wiele uwagi poświęca się na kontemplowaniu stanu naturalnego, który pozbawiony jest dualistycznego postrzegania. Nie ma tam zatem podziału na dobre i złe. Jeśli kontemplujemy formę kuli, która nie ma końca ani początku, jeśli postrzegamy świat przez pryzmat zwierciadła, które ma swoją naturalną właściwość i w którym odbijają się jedynie wszelkie formy, możemy doświadczać stanu naturalnego, niedualnego, nieskończonego. Wygodne jest to, że możesz praktykować zawsze i wszędzie, wystarczy, że dasz temu uwagę. Kontemplowanie tego stanu w życiu codziennym jest również szansą na złagodzenie poczucia „konceptualnie słusznego JA” i spojrzenia z większą wyrozumiałością na wszelkie formy, które nie są nam zrozumiałe, czy bliskie. Jest to zatem w moim odczuciu droga do pogłębiania szacunku i wyrozumiałości do tego z kim się spotykamy i czego doświadczamy. Z tego miejsca jest już blisko do spokoju wewnętrznego, a może i w następstwie do pokoju na świecie…
A jak Ty postrzegasz niedualność, zauważasz ją w życiu codziennym?

