Normą już jest, że oczyszczamy nasze ciała, robimy diety, posty, czyścimy się z pasożytów, pijemy soki, oleje i różne naturalne specyfiki usprawniające pracę naszych organów. Sięgamy do różnych tradycji po zioła, korzystamy z medycyny chińskiej, tybetańskiej, ajurwedy czy panchakarmy. Wiedzę mamy już na wyciągnięcie ręki więc potrzebne jest tylko podjęcie decyzji i działania oraz determinacja… no właśnie, a gdyby tak mieć taką determinację do czyszczenia co jakiś czas naszego umysłu. Czy odczuwacie w ogóle taką potrzebę?
To, że czas jest obecnie bardzo intensywny to oczywiste, ile natomiast jesteśmy w stanie tej intensywności przyjąć. Ile możemy dać uwagi temu wszystkiemu co jej wokół nas potrzebuje. Nieustanne zaglądanie do siebie, odkrywanie kolejnych warstw, rozkładanie na części i dogłębne przyglądanie się relacjom, które tworzymy, ten niekończący się rozwój, wzrost, warsztaty, kursy, terapie, medycyny i za każdym rogiem czyhający kolejny proces. Oczywiście w roli głównej schematy, przemądrzające się i (co najgorsze 🙂 uduchowione ego, cierpiąca przeszłość, wyimaginowana przyszłość i oczywiście mnóstwo wyobrażeń, złudzeń i iluzji.
Do tego rzeczywistość świata zewnętrznego: praca, kreacja, nowoczesne technologie, przyklejony do ciała telefon, wojna, pandemia, polityka, subtelnie miażdżący szum chaosu zabijający nas od środka, na który powoli już nawet nie zwraca się uwagi bo zaczyna być tak bardzo naturalny…
W pewnym momencie żyjąc niby codziennością zaczęłam odczuwać, że mój umysł dotyka już granicy. Miałam poczucie, że eksploduje intensywnością informacji jakie do mnie docierają, plączą się z moimi wewnętrznymi już dawno rozkręconymi paplaninami i tylko rosną w siłę rozpychając się w całej mojej jestestości.
Żeby zacząć oczyszczać umysł warto z pokorą przyjąć, że jest w nim czasem naprawdę spory bałagan. Trzeba oczywiście chcieć go zobaczyć i usłyszeć jego gwałtownie chaotyczną, napiętą, samoistnie wypełniającą się po brzegi, nieposkromioną naturę. Okiełznanie tej szaleńczej dzikości jest niebywale fascynującą i wymagającą sztuką. Całe szczęście mamy wiele technik i narzędzi, które pokazują nam i wyjaśniają krok po kroku jak to zrobić. Niech nasze ego nie myśli sobie, że można to zrobić w kilka dni czy miesięcy. To praktyka na całe życie. Praktyka w tym, rzeczywistym wymiarze, a nie w psychodelicznej wielowymiarowej podróży.
Serc już wiele otwartych, może warto zabrać się teraz za umysły…
Jak zatem czyścić umysł?
Vipassana – z pozoru najprostsza, a jednak wg mojej opinii najbardziej wymagająca i jednocześnie najskuteczniej obnażająca potęgę własnego chaotycznie, nieposkromionego umysłu. Praktykując vipassane możesz sprawdzić kondycję Twojej samodyscypliny, motywacji, pokory i życia w obecnej chwili, tu na ziemi, w tym miejscu, w takich warunkach. Praktyka obnaża ostry obraz własnego ego (oczywiście jeśli chce się je w ogóle dostrzec). Objawia potęgę umysłu i wyimaginowanej przez siebie persony, jednocześnie daje klarowną technikę obserwowania rzeczy takimi jakie są. Uczy umiejętności obserwacji z miejsca tu i teraz, oczyszcza zakorzenione cierpienie i ból przejawiające się w fizycznych i umysłowych doznaniach. Daje podstawy do integrowania uzyskanych efektów praktyki w życiu codziennym. Praktyka sprawia, że umysł staje się bardziej przytomny. Według mojej oceny to podstawa świadomego doświadczania życia i praktykowania wielu innych technik.
Jeśli czujesz potrzebę praktykowania vipassany zajrzyj do naszego polskiego ośrodka: https://www.dhamma.org/pl/index
Pranayama – to technika zarządzania oddechem, uczy koncentracji i utrzymania uwagi umysłu na określonym działaniu i doświadczaniu. Tutaj całą świadomość kierujemy na niezakłócony przepływ powietrza w naszym ciele. Możemy pracować na kanałach, obszarach w ciele, poszczególnych narządach. Wykonywanie jej w prawidłowy i przynoszący korzyści sposób wymaga odpowiedniego przygotowania i opanowania świadomości ciała i zarządzania energią w nim przepływającą. Świadome kierowanie uwagi na oddech może przynieść ulgę umysłowi, wprowadzić go w stan spokoju i relaksacji co również w pewien sposób go oczyszcza i daje możliwość nabycia umiejętności wprowadzania się w stan równowagi i balansu na poziomie fizycznym, umysłowym i energetycznym.
Praktykowanie pranayamy połączę tutaj z taoizmem. W pozycjach poniżej znajdziecie wyjaśnienia do ćwiczeń i praktyk dających podstawę do nauki zarządzania własną energią życiową – praną.
- Taoistyczna joga ezoteryczna. Budzenie uzdrawiającej energii. Mantak Chia
- Tajemna moc tantrycznego oddychania. Swami Sivapariyananda
- Tybetańska joga oddechu. Chumba i Ute Lama
Tantra – zaznaczę od razu, że nie ma ona nic wspólnego z technikami neo/szamańsko/poptantrycznymi bazującymi głównie na pobudzaniu/wyzwalaniu energii seksualnej. Tantra do której tu nawiązuje to joga jidama (określonego bóstwa) polegająca na dość złożonym systemie zaawansowanych praktyk składających się z mantrowania, świadomego oddechu, zarządzania energią życiową, wizualizacji, budowania swojej nowej formy i jej transformowania w określone jakości. Praktyki wykonuje się po otrzymaniu wprowadzenia i przekazu od nauczyciela. Techniki te wymagają szczerego zaangażowania i pracy własnej, tylko wtedy przekładają się na efekty w życiu codziennym. Z poziomu umysłu dają możliwość transformowania nieczystości umysłu np. pożądania, gniewu, ignorancji, zazdrości w okrelone mądrości.
Znalezienie swojej ścieżki tantrycznej jest o tyle trudniejsze ponieważ wymaga w moim odczuciu dłuższego czasu na doświadczanie i weryfikowanie systemu praktyk, etyki, która za nimi płynie i spójności nauczyciela.
Las – tu nie potrzeba długiej treści, a jedynie długiego, uważnego spaceru po lesie, który zawsze oczyści umysł choć na chwilę. Stanie się tak jeśli zechcemy tylko dostrzec w lesie mały liść, usłyszeć szum drzew, przywitać się z mchem i kamieniem. To naturalnie żywa technika oczyszczająca.
Zadbajmy o zdrowie naszych umysłów, one naprawdę bardzo ciężko i bez wytchnienia pracują.
Życzę nam czystych i spokojnych umysłów.

