Chwyć swoją miotłę i rozpocznij podróż

Czasami spontanicznie, bardzo subtelnie i delikatnie można je usłyszeć, gdzieś pomiędzy wymiarami w których żyjemy, szepczą do ucha, obejmują ciało fizyczne, a potem zapraszają w magiczną podróż wszystkie nasze zagubione części. Czasami są bardzo klarowne, mocne i stanowcze. To wołanie wspólnoty kobiet do doświadczania medycyny kręgu, to głosy Tych, które były przed nami i będą po nas, tu czas nie istnieje, wszystkie spotykamy się w jednym kręgu. Te szepczące głosy wyłaniają się ze zgiełku i chaosu życia codziennego i zapraszają do powrotu do siebie. To wołanie Kobiet, które wiedziały i nieskończenie wiedzą, że to jedyna droga do tego aby sobie przypomnieć czym jesteśmy i jak ważne jest to abyśmy tę wiedzę odkrywały wspólnie. Słyszysz te szepty i czujesz, że dokładnie wiesz o czym są, że Ty też przywołujesz inne kobiety. I tak właśnie się wyłaniamy, znajdujemy, wyczuwamy, po to aby tworzyć na nowo, aby tkać życie i wplatać w nie mądrość –  tę ze źródła, naturalną, żywą, szanującą, kochającą, prawdziwą, tańczącą, czasem nieokiełznaną, dziką …

Odradzamy się i łączymy ponownie w medycynie kręgu.

Kiedy pierwszy raz zasiadałam w kręgu z kobietami, poczułam niewymuszoną pewność i klarowność co do tego, że to jest mój stan naturalny i że chce całą sobą robić to systematycznie. I tak od wielu lat comiesięczne spotkania w kręgu stanowią dla mnie pewien rytuał, który po prostu się wydarza, a ja jestem zawsze jego częścią.

Zasiadanie w kobiecym kręgu ukształtowało mnie jako kobietę, dla której siostrzeństwo jest naturalnym stanem w różnych odcieniach, przejawiającym się w postaci tworzenia relacji z innymi kobietami również tymi poza kręgiem. Sam krąg jest narzędziem tworzenia świętego miejsca wypełnionego mądrością wspólnoty, która się widzi, słyszy i czuje. Tu wszystko ma swój czas, swoje miejsce, każda nasza najmniejsza, wyłaniająca się subtelna część, każda łza zostaje przyjęta w pełni, uszanowana, objęta, a każdy krzyk i niezgoda zostają uznane. Czas spotkania jest tylko jeden – tu i teraz, nigdzie indziej. To święte miejsce jest medycyną samą w sobie, poddanie się jej i zaufanie otwiera nas na nieskończone doświadczanie siebie i tego co nas otacza. Tu wszystko się zaczyna i jednocześnie kończy. To czas życia i śmierci.

Jestem strażniczką kręgu kobiet i mimo, że cały czas się uczę to czuje, że to właśnie krąg łączy mnie z jakością Kobiet Wiedzących od zawsze i na zawsze. Tu jestem nieskończonością, mam dostęp do naszych największych tajemnic, do potężnej kobiecości, do wspólnoty, do siebie.

Z moich obserwacji i doświadczeń mogę stwierdzić, że istnieje wiele różnych kręgów kobiet, różnią się strukturą, jakością, podejściem trzymającej przestrzeń, intencją. Siedząc wiele lat mogę określić kilka etapów kręgowania, których doświadczyłam. Etapy te oczywiście zależą od tego czy krąg jest grupą zamkniętą czy otwierającą się za każdym razem na nowe kobiety. Te dwie formy kręgowania różnią się i mają inną specyfikę. Forma zamknięta w której głównie partycypuje z moich obserwacji przybiera różne formy i etapy. Zależy to od procesów indywidualnych kobiet oraz od wspólnej jakości pola, które razem tworzymy. W kręgu zamkniętym wyróżnić można etapy:

1. Zasiewanie ziaren. To czas siania nowego, rozpoznania swojej indywidualności we wspólnocie kobiet, to czas tworzenia się przestrzeni, otwierania się na mądrość źródła Kobiet Wiedzących. Kobiecość osadza się wygodnie w swoim gnieździe, obwąchuje, sprawdza, testuje siebie, uczy się zaufania do miejsca, które również tworzy.

2. Odnajdywanie zagubionych części. To etap w którym każda z kobiet wykonuje własną, indywidualną pracę, która wspierana jest energią kręgu. To co wydarzy się na tym etapie i jakie efekty on przyniesie każdej kobiecie i kręgowi zależy od gotowości i otwartości każdej z uczestniczek. Są dramaty, ekstazy, jest i magia, spokój i ogrom poruszeń. To czas wielkich transformacji i odkryć.

3. Indywidualne wzrosty. To czas kiedy kobiety zaczynają stawać w swoich mocach, wtedy też okazuje się jakimi są jakościami na tu i teraz, czego pragną, a na co się nie godzą. Tu zaczynamy powoli otwierać swoje osobiste, magiczne pałace, do których wkrótce będziemy zapraszać innych.

4. Weryfikacja. To czas konfrontacji tego co wynosimy z kręgu z życiem i zasadami panującymi poza kręgiem. Tu weryfikujemy nasze potrzeby i granice, często też konfrontujemy się z kobietą trzymającą krąg, określamy co i jak chcemy tworzyć, do jakich pałaców chcemy zapraszać innych. To również czas buntu i zmian w polu kręgu. Często na tym etapie kobiety wychodzą z kręgu.

5. Budowanie żywych relacji. To etap w którym krąg wykracza poza przyjęte granice i dotyka życia codziennego. Tu tworzą się relacje, przyjaźnie, wspólnoty. To czas partnerstwa, a nie przewodnictwa. Twarze kobiet nie są skierowane jedynie do centrum kręgu i obecności tylko w momencie spotkania, dla kobiet tym spotkaniem zaczyna być życie codzienne, a krąg staje się miejscem odkrywania kolejnych etapów, łagodzenia, wspierania, przypominania, ładowania.

6. Cdn.

I tu zakończę etapy, które mogę zdefiniować, krąg jest żywy i poddaje się jego mądrości i prowadzeniu. Niech podąża ta rzeka…

Poza etapami, można określić również pewne cechy, atrybuty kręgu, które kształtują jego jakość i wpływają na procesy indywidualne. Są to:

Zasady kręgu – są po to aby się ich trzymać to oczywiste. Mówimy o sobie, o tym co czujemy, co jest w nas żywe, nie o innych, nie z umysłu. Nie przerywamy, nie dajemy rad, nie mówimy innym co wydarzyło się na kręgu, nie plotkujemy…to tylko niektóre z zasad, które głównie określane są przez trzymającą krąg. Niemniej jednak twarde brzmienie zasad jest konieczne aby tworzyć wspólną przestrzeń i móc w niej wzrastać.

Świadkowanie – w kręgu czujemy się jeszcze mocniej, widzimy się w wielu wymiarach, świadkujemy sobie w drodze do siebie, nie oceniając, nie dając rad, dając obecność i poczucie „widzę Cię”, wspieramy swoje wewnętrzne procesy, których dotykamy na bardzo subtelnym poziomie. Świadkowanie jeszcze bardziej wzmacnia proces osobisty, który poprzez obecność świadkującej zostaje zauważony, zaakceptowany, potwierdzony, wprawiony w ruch.

Obecność i uważność – nie możemy się poczuć, ani zobaczyć jeśli nie będziemy obecne i uważne. To podstawa spotkania. Przypominamy sobie jak słuchać, dawać uwagę, ale też jak ją przyjmować, jak nie zabierać przestrzeni, jak dbać o wspólne dobro, jak czytać sygnały na bardzo subtelnych poziomach.

Partnerstwo i równość w kręgu – są różne kręgi i w różny sposób są prowadzone, ja osobiście preferuje te w których mogę czuć się na równi z innymi kobietami, oczywiście zawsze będzie ta, która trzyma przestrzeń, ale jednocześnie pracuje nad tym aby nie kreować swojej roli jako liderki. Jeśli kobiety nie czują równości w kręgu to w mojej ocenie nie jest to krąg.

Odpowiedzialność za tworzenie wspólnej przestrzeni – skoro już zasiadamy razem w kręgu to powoli zaczynamy rozumieć i czuć, że to co się zadziewa tworzymy wspólnie, że korzyści indywidualne jakie wypływają z uczestnictwa w takim spotkaniu zależą od każdej z nas, od naszego zaangażowania, otwartości i gotowości spotkania się z prawdziwą sobą. Indywidualne procesy przeplatają się tym samym z jakością wspólnej przestrzeni i to jaka ona jest zależy od każdej z nas.

Znając etapy i cechy kręgu kobiet przejdę do korzyści płynących z uczestnictwa w kobiecych kręgach. Z mojego punktu doświadczenia są to:

Pojednanie z matką – zasiadając w kręgu chcąc nie chcąc pracujemy nad relacją z matką, tą biologiczną, tą naszą wewnętrzną, z naszym wewnętrznym dzieckiem i rolą córki. Mamy tu wielką możliwość uzdrowienia relacji z najważniejszą kobietą, która dała nam życie. To oczywiście bardzo złożony proces w ramach którego pojawia się wiele obszarów do zgłębiania.

Lustrzane odbicia – widząc inne kobiety w kręgu przyglądamy się tak naprawdę same sobie, bo historie, doświadczenia, emocje niby tak różne, a jednak dotykają naszej głębi w bardzo podobny sposób.

Kobiecość – wszystko z czym się spotykamy na kręgu jest o kobiecości, o naszych ciałach, zmysłach, o naszej seksualności, o emocjach. Tu przypominamy sobie jak wiele jakości mamy i jak możemy z nich korzystać. Wracamy do sensualnej, spełnionej, rozkosznie dumnej kobiety wiedzącej.

Siostrzeństwo. Zazdrość. Zaufanie. Konkurencja. Pokora – w kręgu uczymy się siebie wzajemnie i przyglądamy się naszej relacji z innymi kobietami. Krąg otwiera pole do zajrzenia w zazdrość o inne kobiety, pomaga odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie ufam, dlaczego konkuruję? Tu mamy możliwość uczyć się pokory do wszystkich aspektów życia.

Poczucie własnej wartości. Granice i potrzeby – spotkania w kręgu przywracają nam naszą moc, siłę wewnętrzną. Z mojego doświadczenia większość trudów, które pokonuje dotykają poczucia własnej wartości, do której spotkania w kręgu umożliwiły mi dostęp w niewymuszony sposób. To tu stawiałam swoje pierwsze granice i definiowałam swoje osobiste potrzeby, a następnie wychodziłam z nimi do świata.

Komunikacja – kiedy w kręgu wybrzmiewają treści płynące z umysłu trudno jest dać im uwagę, obecność kobiet kruszy się, a przestrzeń trudno utrzymać. W końcu każda kobieta rozpoznaje w innych oraz w sobie z jakiego miejsca mówi i z jakiego miejsca chce słuchać. Wypowiedzianą prawdę czuje się całą sobą i tylko z taką jakością chce się komunikować ze światem.

Żywioły, archetypy, magia – odkrywając siebie, swoje jakości, moce, łączymy się jeszcze bardziej z Matką Ziemią, żywiołami, zmysłami, przypominamy sobie o naszej magii, o rytuałach, o tym jak możemy kreować świat, który w końcu staje się wypełniony żywą magią.

Przyjaźń – krąg otwiera możliwość nawiązania głębokich i prawdziwych przyjaźni. To tutaj możemy spokojnie dojrzewać i uczyć się siebie w relacjach. Przyjaźń w mojej ocenie buduje się doświadczeniami, a do doświadczeń potrzebny jest czas, zatem jest to pewien potencjał, który zrodzić się może poprzez wspólne tworzenie kręgu.

Korzyści wynikające z zasiadania w kręgu jest wiele i zależą one głównie od indywidualnych intencji każdej kobiety. Krąg daje wiele możliwości i otwiera przed nami drzwi do naszych potencjałów. Mamy blaski kręgowania i mamy również cienie do których zaliczyć można:

Nieterapia – krąg nie jest terapią i choć mają tu miejsca bardzo głębokie poruszenia i wewnętrzne, czasem długie procesy to nie jest to spotkanie terapeutyczne. Zdarza się więc, że niektóre uczestniczki potrzebują wsparcia specjalisty terapeuty, a nie kręgu. Decyzja o przyjęciu kobiety do zamkniętego kręgu podejmowana jest przez trzymającą krąg lub zgodnie z zasadami określonymi i przyjętymi przez kręgowe kobiety. Czasami potrzebujemy po prostu najpierw terapii.

Niespójność – jak to u ludzi bywa, czasem wartości o których tak pięknie mówi się podczas kręgu, ta uważność, brak oceny, pokora, szacunek… nie działa już poza kręgiem. I tu może rodzić się bunt, niezgoda na pewne zachowania. To również etap indywidualnych weryfikacji, który niesie za sobą wiele korzyści, jednak w początkowej fazie może przyprawiać o wulkaniczne wybuchy.

Cienie i role – jak bardzo byśmy nad sobą nie pracowały zawsze wypełźnie gdzieś, skądś ciemniejszy aspekt naszej egzystencji, coś nieuświadomionego, bolącego, kującego, coś co rzutować będzie na nasze podejście do życia, do tworzenia relacji. Krąg daje możliwość przyglądania się tym miejscom i uzdrawiania ich, transformowania. To również miejsce gdzie świadomie bądź nieświadomie będziemy wchodzić w role: matki, córki, ofiary, buntowniczki… Nie zawsze są to łatwe i przyjemne lekcje, ale w mojej ocenie zawsze możemy z nich wynieść wiele mądrości i stanąć bliżej siebie samej.

Wrażliwe przejmowanie – często w początkowych etapach kręgowania występuje przejmowanie stanów emocjonalnych innych kobiet. Kiedy jedna opowiada o pewnym trudzie, inne otwarte, wrażliwe i czujące kobiety mogą czuć się przytłoczone lub mogą stać się uczuciem tej kobiety. Z czasem kobiety nabywają umiejętności rozpoznawania uczuć, emocji, stanów ale nie identyfikują się z nimi, a kobieta dzieląca się swoim stanem nie zalewa sobą przestrzeni kręgu.

Tak jak wspomniałam, jest wiele różnych kręgów. Dużo zależy od trzymającej przestrzeń. Pozwoliłam sobie opisać moje doświadczenia i to jak czuję krąg kobiet. Po tylu latach eksplorowania wielu innych ścieżek, metod, technik utwierdzam się w przekonaniu, że jestem Kobietą i potrzebuję zasiadać w kręgu z Kobietami. Potrzebuję Was słyszeć, widzieć i czuć. Tak też uczę się siebie. Każda z kobiet, którą spotykam na mojej drodze jest dla mnie nauczycielką.

Dziękuję mojej mamie i mojej siostrzenicy, które zasiadły ze mną w kręgu. Dziękuję kobietom świadkującym. Dziękuję sobie.

Łączmy się.

Dziękuję Starszyźnie za zasianie ziarna i pielęgnowanie rozkwitu

Zachęcam również do obejrzenia filmu o narodzinach kręgu kobiet w Polsce:

Do życia !